Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROWER. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROWER. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 sierpnia 2017

2017-08-13 REJÓW


odcinek: dom – Rejów (tama) – Stokowiec - dom
Olga, Kalina, Agnieszka, Piotr
dystans ok. 8,500 km


Zaniedbaliśmy rowery ostatnio. Rodzinie zaniedbaliśmy, bo dziewczyny jeżdżą. Dziś sprawdzaliśmy czy rzeczywiście jazdy na rowerze się nie zapomina.









niedziela, 22 maja 2016

2016-05-22 ROWERAMI NA KOPULAK

W ramach rodzinnych wycieczek rowerowych wyskoczyliśmy po śniadanku na krótki wypad w rejon pobliskiej kopalni o budzącej dreszczyk nazwie – Kopulak. Słoneczko było wybitnie agresywne, a droga jakby przez cały czas wiodła pod górę. 

Nieco emocji wzbudził martwy zaskroniec, a potem żywy padalec.














Wśród głosów sprzeciwu („Kiedy wracamy” i „Nogi mnie bolą”) dotarliśmy do celu.














Kopalnia czy też kamieniołom prezentowała się okazale. Umilkły lamenty i nawoływania do buntu.














Strome, kamienne ściany wznoszące się nad zalanym wyrobiskiem, ogromne głazy, wielkie bryły skalne. To robiło wrażenie.













Wokół cisza, zieleń, błękitne niebo.
















W wodzie pływały kaczki, a rój kijanek przy brzegu zwiastował przyszły rozwój żabiej populacji.














W drodze powrotnej zrobiliśmy krótką przerwę na lody.
















Licznik wybił 13 km, ale dziewczyny zrobiły trochę mniej. Czekały na leśnym skrzyżowaniu, gdy ja szukałem właściwej drogi.













Po powrocie nietypowy obiad, wspomagany zamówioną pizzą (tak na wszelki wypadek, mogło się nie udać).




























sobota, 7 maja 2016

2016-05-07 RODZINNA WYCIECZKA ROWEROWA

Podobno nie samym kajakiem człowiek żyje. Teza brzmi absurdalnie, jestem więc pełen uzasadnionych wątpliwości, ale postanowiłem sprawdzić...
By odkleić dzieci od telewizji i internetu postawiliśmy na krótkie wycieczki piesze i rowerowe. Zadziałało, Olga przyjęła pomysł entuzjastycznie, Kalina nieco chłodniej, ale zaczęliśmy chodzić i jeździć. Zgodnie z teorią Jacka, za długi odcinek może zmęczyć i zniechęcić, zaś krótki pozostawi niedosyt, a przez to zmobilizuje do następnej wycieczki. Tomek radził, by każdy wypad miał konkretny cel, najlepiej ciekawe miejsce. Zatem, słuchając tych, których dzieci wyszły "na ludzi", nie nabijamy kilometrów i starannie planujemy trasy.

Tym razem zdecydowaliśmy się na rowery, przecinając trasę kilku moich spływów.















Trochę polnych dróg, trochę asfaltu, czasem chodnik.

















Ładnie, słonecznie, wszystkim się podobało.

















Nawet udało nam się pogubić na leśnych rozstajnych drogach.






















Tylko 6 kilometrów. Krótko, ale przyjemnie.